Browar Moses Weissmann 1870-1878 Browar Mühlstein & Spindel 1878-1886 Browar Kałuski, Mühlstein,Spindel & Weissmann 1886-1925 Kałusz. Tutaj póżniejszy król, hetman Jan Sobieski, Lew Lechistanu i Obrońca Wiary dognał czambuł Selima Gireja, rozbił go w proch i uwolnił kilka tysięcy polskich jeńców przeznaczonych na sprzedaż na targu niewolników w Stambule. Ta historia obiła się szerokim echem w całej Rzeczpospolitej i była jedną z przyczyn jego wygranej elekcji. Tutaj też Andrzej Potocki kilka lat póżniej solidnie złoił skórę Tatarom. Oprócz bitew i tego, że urodzili się tu dwaj wybitni artyści związani później z krakowską ASP czyli Jonasz Stern i Emil Krha, to powiatowe miasto dawnego woj. stanisławowskiego było znane z trzech rzeczy. Kopalni soli, odlewni dzwonów i browaru. Sól kopano tu od poł. XV w, a przed II wojną kopalnie i kombinat Towarzystwa Eksploatacji Soli Potasowych były jednym z największych przedsiębiorstw II RP. Z wydobywanych kopalin produkowano na miejscu nawozy sztuczne. Przy kopalni i zakładach przeróbczych działał liczący się w lidze klub piłkarski TESP Kałusz. Jego trenerem i jednocześnie zawodnikiem był wychowanek Wisły Kraków, reprezentant Polski, legendarny Stefan Śliwa, niesamowity talent piłkarski . W pierwszej drużynie Wisły zadebiutował mając 14 lat. A czemu legendarny? Kiedyś był świetnym bramkarzem, ale gdy piłka zmiażdżyła mu kości palców na słupku bramki i wdało się zakażenie, musiano mu amputować dłoń. Dzięki nieprawdopodobnemu uporowi, samozaparciu i treningowi doszedł do formy i się „przebranżowił ” z bramkarza na napastnika. Potem nosił zgrabną protezę i nie ściągał jej nawet podczas meczu. Ludwisarnia czyli Odlewnia Dzwonów Braci Felczyńskich to następna firma znana nie tylko w Galicji, potem w Polsce, ale i na całym świecie. Kilka pokoleń Felczyńskich uczyło się tajników przekazywanych z ojca na syna pracując na reputację i światową sławę. Na wystawie w Paryżu w 1927 r zdobyli Grand Prix, potem na Targach w Poznaniu Złoty Medal, a w Nowym Jorku wyróżnienie. Dla Katedry lubelskiej wykonali ważący sześc i pół tony dzwon, który miał zostać powieszony 17 września 1939 r. To jakby symbol tego co się później wydarzyło. Firma działa dalej. Po wojnie przenieśli się do dawnej swojej filii w Przemyślu. Browar został założony w 1870 r i od początku był dużym zakładem połączonym z rafinerią spirytusu i fabryką wódek i likierów. To jedno z największych żydowskich przedsiębiorstw w rejonie. Właścicielami byli Mojżesz Weissmann, Aba Muhlstein i Leiba Spindel. Warzono kilka gatunków piw :Cesarskie, Marcowe, Eksportowe, Dubeltowe, Lowenbrau i Kronenbier. Te dwa ostatnie przeznaczone były na rynek bukowiński, ponieważ firma posiadała przedstawicielstwo nawet w Czerniowcach. Piwa były bardzo dobrej jakości i cieszyły się wielką popularnością wśród PT klienteli, obok sztandarowego wyrobu spółki, znakomitej wódki „Szpindlówki”. Firmie nie zaszkodził nawet wielki skandal finansowy opisywany przez całą galicyjską prasę. A było to tak. „Do falangi galicyjskich bankructw dołączyło bankructwo największe, a mianowicie dyrektora banku w Kałuszu, Mojżesza Szpindla. W Kałuszu rodzina Szpindlów odgrywa wybitną rolę wśród Żydów tamtejszych. Wspomniany, jako współwłaściciel browaru kałuskiego, a jako zięć milionera Milsztajna, zażywał wielkiego miru zaufania. Okoliczności te wyzyskał i założył bank, w którym chodziło o zdobycie jak największej kwoty tkzw. wkładek oszczędnościowych. Ponieważ Szpindel był bardzo poważany, wkładki sypały się jak z rogu obfitości, wdowy składały ostatnie swe grosze, rodzice którzy zaręczali dzieci składali w banku tym posagi, a wszyscy byli szczęśliwi że właśnie Szpindel założył taki bank.” Jak możemy przypuszczać rozwój wypadków jest stary jak świat. Pan Dyrektor poczekał aż się zbierze okrągła sumka, ogłosił plajtę, dał nogę w siną dal i tyle go widzieli. Czytamy dalej : „Przed domem jego rozgrywały się w niedzielę straszliwe sceny. Starsze kobiety i biedne sieroty rozdzierały formalnie szaty płacząc gorzkiemi łzami”. Pewnie jak pan dyrektor dał dyla na ten przykład do Argentyny to zmienił nazwisko ze Szpindel na Szwindel he, he, he… Jak widać nic się tak za bardzo od tych stu lat nie zmieniło i przez następnych 100 lat też się na zmiany nie zapowiada.Tuż przed I wojną firma warzyła prawie 40 tysięcy hektolitrów piwa rocznie i zatrudniała 100 pracowników, czyli był to duży jak na te czasy browar. W 1915 umarł Mojżesz Weissmann i spółka zmieniła nazwę na Browar w Kałuszu -Muhlstein i Spindel. Po wojnie błyskawicznie wznowiono produkcję, bo już w styczniu 1918 r. To chyba rekord, bo żadnemu do tej pory opisywanemu tutaj browarowi nie udało się tak szybko po wojennych przejściach pozbierać do kupy. A przecież jeszcze po drodze była wojna z Sowietami i z Ukraińcami. Tak czy siak dobrze sobie radził i był ujęty nawet w przewodnikach turystycznych zachwalających jakość kałuskiego piwa. Miał reprezentacje aż w kilkunastu miastach, między innymi w kilku stolicach województw : w Stanisławowie, Tarnopolu, we Lwowie i nawet w Krakowie. Przez Kryzys przeszedł jak burza. W drugiej połowie lat 30-tych zwiększono produkcję, zatrudniono 120 pracowników, a obrót wyniósł prawie milion trzysta tysięcy zł. Zdawałoby się że będzie jeszcze lepiej, a tu nagle jeb...Wojna i po ptokach. Cytaty z książki Sławka Jędrzejewskiego "Piwo to napój niezbędny"